“Gdzie nie spojrzymy będzie ładnie, bo zamieszkamy wśród ogrodów…”- o byciu sobą w Parku Oliwskim

“Gdzie nie spojrzymy będzie ładnie,
Bo zamieszkamy wśród ogrodów…
Znajdziemy powód, by być z sobą,
Albo będziemy bez powodu..”
                                                   Artur Andrus, Żeby się sobą zauroczyć.

Jest środowe popołudnie. Za nami cztery godziny snu, ponad 500km w samochodzie. Jesteśmy po porannym przywitaniu z Morzem Bałtyckim. Nie widzieliśmy się cztery lata. Plan na popołudnie to Park Oliwski w Gdańsku.  Czas na groty szeptów. Początkowo idziemy przez miasto, by już za chwilę zboczyć w nieznane i spokojne uliczki. Przechodzimy obok największego cmentarza, jaki kiedykolwiek widziały moje oczy. Jest ciepło. Słońce opala naszą skórę i zostawia na chodnikach przepiękne cienie. Wchodzimy do parku. Bez konkretnego planu udajemy się w lewo. Po krótkiej chwili naszym oczom ukazuję się taki właśnie widok.
 

Jeden z najpiękniejszych, jakie w życiu widziałam. Tysiące liści odbijających się w tafli jeziora. Promienie słońca tworzące dziesiątki rysunków na trawie. To królestwo kaczek i wiewiórek. To miejsce, w którym chce się po prostu stać i patrzeć. Nie biec, nie spieszyć się, nie liczyć czasu. Po prostu patrzeć. I dostrzegać. Było to miejsce, w którym nasz spacer trwał najdłużej i jednocześnie miejsce, po którego obejrzeniu, nic już nie było piękniejsze. 


W tym czasie przez moją głowę przebiegało tysiące myśli. Zawsze jest ich natłok. Tym razem pomyślałam, że w spacerach- jak i w życiu, właśnie o to chodzi. By dostrzegać rzeczy najmniejsze, by widzieć drobiazgi, których inni nie zauważają. By cieszyć się z przebiegającej obok wiewiórki i z możliwości obcowania z wszystkim, co wokół. By spędzić w jednym miejscu dłuższą chwilę, aniżeli po prostu iść. By czasem się zatrzymać i odetchnąć. Poczuć spokój w głowie i w sercu. Przez moment nic nie musieć, po prostu żyć. Z jedną tylko potrzebą- oddychanie.

           
                          
                           
  
                           
                          
                          
                  
Mam poczucie, że wszystko o czym piszę, jest bardzo moje. Właśnie wróciliśmy do domu. Spędziliśmy cudowne chwile nad polskim morzem, za którym zdążyłam zatęsknić. Przywożę ze sobą serce po brzegi wypełnione wdzięcznością, głowę pełną wspomnień i… aparat z mnóstwem zdjęć 🙂
Spokojnego wieczoru,
A.
lniana bluzka: butik w San Gimignano
lniana spódnica: Zara
buty: Tamaris (Zalando)
torebka/koszyk: Zoja Store
zegarek: Rosefield
kolczyki: Zara
apaszka: Zara

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.