Kobieta kochająca – ale od jakiej miłości zacząć?

“Jeśli nie wystarczysz sobie, nigdy nie będziesz wystarczyła komuś innemu” – Rupi Kaur

Każdy chce kochać, a przede wszystkim być kochanym. Jako ludzie jesteśmy stworzeni do pragnienia miłości, bliskości i ciepła. Nie akceptujemy odrzucenia, pogardy i braku uczuć. Troszczymy się o swoich bliskich, nieświadomie chcąc, by oni zatroszczyli się o nas.

W życiu każdego człowieka, każdej kobiety, przychodzi taki moment, gdy zaczynamy szukać miłości. Najlepiej tej pięknej, prawdziwej i na całe życie. Prócz miłości do rodziny, rodziców i rodzeństwa, chcemy także miłości drugiego, z początku obcego nam człowieka – partnera, żony, męża. Gdy już tą miłość mamy to przychodzi czas pielęgnowania, troski i starania się, by wszystko było jak najlepiej. Często życie wystawia naszą miłość na różne próby i tylko od nas zależy, czy wyjdziemy z tej próby zwycięsko.

W wielu przypadkach pomiędzy dwojgiem ludzi dochodzi w późniejszym czasie inna miłość. Jeszcze bardziej bezbronna, czysta, niezwykła – miłość do dziecka. Tylko rodzice mogą opisać tą nieprawdopodobną więź pomiędzy sobą, a swoimi pociechami. I to jest cudowne! Miłość do dziecka, do męża, żony, rodziców, przyjaciół – to piękne, wartościowe i niezwykłe uczucia.
Ale czy w tym wszystkim nie brakuje z reguły jednej miłości? Takiej od której wszystko powinno się zacząć? Takiej, która powinna być z nami, w nas, na dobre i na złe? O jakiej miłości piszę?

O miłości do siebie.

Myślisz czasem o niej? Pielęgnujesz ją? Szanujesz? Doceniasz? A może pierw powinno paść pytanie – czy w ogóle ją dostrzegasz?

“Nie możesz oczekiwać, że inni będą cię wspaniale traktować, jeśli najpierw sama nie uwierzysz, że jesteś wspaniała” Jennifer Lopez

W książce Prawdziwa Miłość Jennifer Lopez piszę o tym, że dopiero, gdy w pełni zaakceptujesz siebie, swoje wady i zalety, swoje cechy charakteru, swój wygląd, dopiero wtedy będziesz w stanie otworzyć swoje serce w pełni. Otworzyć je na miłość do innych.

Kilka dni temu na Instagramie pisałam o tym, że możesz zmienić wszystko. Możesz zmienić kolor włosów, jeśli w aktualnym nie czujesz się dobrze. Możesz zmienić styl ubierania, jeśli ten który masz już Cię nie wyraża. Możesz wyjechać w nieznane. Możesz schudnąć lub nie. Możesz wyrzeźbić swoje ciało lub uzyskać wymarzoną wagę. Możesz mieć to wszystko, jeśli chcesz. Cokolwiek jest Twoim celem – musisz zacząć od akceptacji. Zaakceptuj swój wygląd, swoje ciało i swoją osobę.
A dopiero potem zmieniaj – jeśli uważasz, że masz co.

PS.Wycieczka w nieznane może być piękna i odkrywcza – pod warunkiem, że nie uciekasz. Bo nie sposób uciec od samego siebie.

“Zaskakujące jest jak wiele ludzi idzie przez życie nie uświadamiając sobie, że ich uczucia względem innych ludzi są w dużej mierze determinowane przez uczucia wobec samego siebie, a jeśli nie czujesz się komfortowo ze sobą, nie możesz czuć się komfortowo z innymi.” – Sidney J. Harris

Kiedy ostatni raz zrobiłaś coś tylko dla siebie? Nie dla swoich rodziców, nauczyciela w szkole, męża, partnera, szefa w pracy? Dzieci?
Kiedy ostatni raz postawiłaś swoje dobro ponad dobro innych? No właśnie. Ty sama jesteś swoim partnerem na całe życie. Zatem zacznij dostrzegać swoje potrzeby i to, co komunikuje Ci ciało. Często jesteśmy głusi na sygnały, które wysyła nam nasz organizm.

“Zdrowa miłość do samego siebie oznacza, że nie czujemy przymusu, aby tłumaczyć się przed sobą lub innymi, dlaczego jedziemy na wakacje, dlaczego śpimy dłużej, dlaczego kupujemy sobie nowe buty, dlaczego rozpieszczamy siebie od czasu do czasu. Czujemy się komfortowo robiąc rzeczy, które dodają wartości i piękna do naszego życia.” – Andrew Matthews

Znajdź 10 minut w ciągu dnia na spotkanie z własnymi myślami. Możesz w końcu zauważysz, że od godziny boli cię kręgosłup i wstaniesz od biurka na krótką gimnastykę? Może poczujesz, jak bardzo chce ci się pić, bo praca ważniejsza od prawidłowego nawodnienia? Możesz zwrócisz uwagę, że twoja głowa i oczy cierpią, bo 12 godzin przy komputerze to lekka przesada?

Znajdź 20 minut w ciągu dnia na chwilę sam na sam ze sobą. Może nadrobisz kilka rozdziałów dawno rzuconej w kąt książki? Może w końcu wypijesz ciepłą kawę, w spokoju i w ciszy? Może pójdziesz na krótki, ale dotleniający spacer? Może położysz się na macie i wyprostujesz kręgosłup po całym dniu jeżdżenia samochodem? Może obejrzysz dwa filmiki doszkalające twój język obcy? Może pomalujesz paznokcie, bo chciałaś to już zrobić dwa tygodnie temu?

Doba. 24 godziny. 1440 minut. A ja piszę, mówię, wołam do Ciebie o… 30! Czy naprawdę Twój organizm, Twoje ciało, Twój umysł nie zasługują na 30 minut przyjemności, relaksu? Myślę, że zasługują na dużo, dużo więcej. Ale zacznij od 30 minut. Działa cuda, wiem po sobie.

To kolejny, już drugi wpis z cyklu #projektkobiecosc który współtworzę wraz z Weroniką Małgorzatą oraz Karoliną od 2 tygodni w mediach społecznościowych. Jest to projekt mający na celu zwrócenie uwagi na kobietę, jako istotę piękną, mądrą i bezdyskusyjnie wyjątkową. Chcemy uświadamiać Was, że każda z nas ma w sobie atuty, dobre wartości i piękno. Pomagamy Wam je dostrzec!

Śledź nas jeszcze przez ponad 2 tygodnie pod hasztagami #projektkobiecosc #feelpretty #foundyourwomenly

“Ty, jak nikt we Wszechświecie, zasługujesz na swoją miłość.”  – Budda

Ściskam Cię i trzymam kciuki za Twoją miłość do siebie,
A.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.