Nicea – to tu chce wrócić jak najszybciej!


Nicea, Nicea, Nicea. Pochłonęła mnie totalnie! Gdy tylko ujrzałam to morze i kolor wody jak z Photoshopa wiedziałam, że będzie mi tu dobrze. I powiem więcej – było fantastycznie!

Nicea leży w regionie Prowansja i jest piątym co do wielkości miastem we Francji oraz stolicą Lazurowego Wybrzeża. Ciekawostka na wstępie? Miastem partnerskim Nicei jest… Gdańsk! Tutejsze lotnisko jest drugim, najbardziej obleganym spośród wszystkich w tym kraju (wyprzedza je tylko Roissy-Charles de Gaulle w Paryżu). Samoloty lądują tutaj co dwie minuty (co można porównać do Lanzarote). Jak to mniej więcej wygląda? Gdy obserwujesz lądowanie jednego samolotu (a lotnisko znajduję się tak blisko centrum miasta, że maszyna leci tuż nad Twoją głową) to gdy obrócisz głowę w przeciwną stronę już widzisz inny samolot, który dolatując “czeka” na swoje lądowanie.

Mimo, że byłam tam tylko raz (na razie!) to myślę, że do Nicei warto przyjechać o każdej porze roku. Łagodny klimat i blisko 300 słonecznych dni w roku. Upalne lato i zimy bez mrozów. Lazurowa woda, plaże, 7-kilometrowa promenada, a wzdłuż niej palmy sprawiają, że tu się po prostu człowiekowi podoba. A gdy dodamy do tego jeszcze góry widoczne dookoła to chyba już mamy wszystko 🙂

Gdybym teraz układała plan naszej majówki to Niceę wybrałabym na bazę noclegową. Znajduję się w idealnym położeniu Lazurowego Wybrzeża, dzięki czemu bez trudu dotrzesz stąd (chociażby komunikacją miejską, czy pociągiem) do Cannes, czy Grasse. Samo miasto najlepiej zwiedza się pieszo. Główne atrakcje skupione są raczej blisko siebie, a płaskie ukształtowanie terenu sprzyja niespiesznym spacerom.

Jeśli już wspomniałam o komunikacji miejskiej to warto nadmienić, że bilet na autobus i jedyną linię tramwajową w mieście (że im się to opłaca?) nr 1 kosztuje 1,50 euro. Pierwszy raz w życiu spotkałam się z tak bliską odległością lotniska od centrum miasta. Wysiadając z samolotu możesz dotrzeć na promenadę pieszo lub rowerem! A to wszystko dlatego, że lotnisko znajduję się tak naprawdę na końcu promenady (po prostu idziesz wzdłuż ogrodzenia za którym widać już samoloty).

Podobno zwiedzanie najlepiej rozpocząć od Placu Massena, który uchodzi za miejsce spotkań mieszkańców. Nie sposób go przeoczyć, gdy na podłodze ułożona jest ogromna szachownica. Z resztą na ten właśnie plac dojdziesz główną ulicą handlową, czy drogą z dworca autobusowego.
To właśnie na tej szachownicy odbywa się Karnawał w Nicei i stąd prowadzą drogi do najciekawszych atrakcji miasta.
Plac z reguły bywa mocno zatłoczony, ale przy odrobinie szczęścia jesteś w stanie zrobić sobie naprawdę fajne zdjęcie przy tzw. fontannie Słońca, czyli przy Apollo


Z placu Massena spacerkiem warto udać się w stronę Placu Rossetti, na którym znajduje się Katedra św. Reparaty (Cathedrale Sainte-Reparate), patronki Nicei. Plac otaczają kolorowe kamienice z balkonami wychodzącymi na kawiarnię. Pierwsza myśl? Czy ja właśnie przeniosłam się do Lizbońskiej Alfamy?!

Warto pokręcić się trochę po wąskich, krętych uliczkach Starego Miasta. To wtedy możesz poczuć magię tego miejsca i prawdziwy klimat miasta. Idąc właśnie jedną z takich małych, wąskich uliczek natrafiłyśmy na jedne z najpyszniejszych lodów, jakie jadłam (a uwierzcie mi, było ich już całe mnóstwo…). Smaki? Co tylko dusza zapragnie! Lawendowe, jaśminowe, miętowe, różane, owocowe, latte, cynamonowe… lodowy zawrót głowy! Wybrałyśmy lawendę i jaśmin i kubki smakowe dosłownie szalały. To tak jakby jeść zimne, zmrożone kwiaty, może trochę perfumy… coś niesamowitego!

Spacerując z lodem w jednej ręce i aparatem w drugiej – natrafiłyśmy na targ staroci, który odbywa się tu raz w tygodniu. Musiałam się srogo pilnować, by nie kupić vintage globusa i starych płyt winylowych (gdzie ja bym to zapakowała?) Poza targiem staroci odbywa się tutaj także targ kwiatów (muszę na to kiedyś trafić!), owoców i warzyw.

Dwie minuty na nogach od Starego Miasta i już jesteśmy na Promenadzie Anglików! To nic innego, jak 7-kilometrowy deptak ciągnący się wzdłuż plaży. I tu poczujesz wakacje! Na początku Promenady, tuż przy Wzgórzu Zamkowym znajdziecie ogromny napis “I love Nice”. Jednak… ilość turystów siedzących na każdym możliwym skrawku tych liter odstrasza od zrobienia jakiegokolwiek zdjęcia.

Wracając jednak do wspomnianego Wzgórza Zamkowego jest to świetny punkt widokowy z którego możecie podziwiać panoramę miasta. Na górze znajduje się park miejski, ruiny katedry oraz sztuczny wodospad. Można się na niego udać schodami lub bezpłatną windą (i tutaj trzeba się przygotować na spore stanie w kolejkach). Nam tym razem brakło niestety czasu, ale przy następnej okazji na pewno wejdę na górę.


Tuż obok wzgórza zamkowego znajduje się uliczka bardzo klimatycznych kamieniczek:


Przechodząc promenadą koło Wzgórza Zamkowego dojdziecie do portu Lympia z którego odpływają statki m.in. na Korsykę, Sardynię, do Monako, czy Saint-Tropez. Miałyśmy to szczęście, że trafiłyśmy na polski statek, który przypłynął z Gdańska 🙂


W drodze do portu mija się takie cuda wydrążone w skale. Jest to Monument aux Morts, który oddaje hołd mieszkańcom Nicei poległym podczas I Wojny Światowej.


Wracając z powrotem i kierując się w stronę lotniska dojdziecie do Ogrodów Alberta. To idealne miejsce na relaks pod palmami i zabawę na prawdziwie francuskiej karuzeli. To tutaj znajduję się park z fontannami i amfiteatrem. Przepiękne miejsce!

Kilka ciekawostek dot. zwiedzania miasta?
– W poniedziałki muzea są zamknięte
– Do muzeów państwowych obywatele UE poniżej 26 roku życia wchodzą za darmo (wystarczy okazać dowód)
– W każdą pierwszą niedziele miesiąca muzea nie pobierają opłat za wejście
– Plaże są kamieniste, więc warto zaopatrzyć się w specjalne obuwie (do kupienia w całym mieście)
– To tutaj trafiłam na najładniejsze magnesy spośród wszystkich miast, które odwiedziłam podczas tej wycieczki 🙂
– Knajpki i bary w Nicei nie należą do najtańszych, ale w wielu z nich obowiązuje tzw. “szczęśliwa godzina” Happy Hour i wtedy ceny alkoholu potrafią być mocno obniżone (z reguły 18:00-20:00)

Reasumując – Nicea to idealne miasto na weekendowy wypad i/lub bazę noclegową do zwiedzania Lazurowego Wybrzeża. Łatwość zwiedzania miasta, super klimat, piękne widoki i praktycznie pewna pogoda sprawiają, że polecam to miejsce całym sercem. Wrócę tam, choćby nie wiem co!

Koszula: Mango
Spódnica w grochy: Reserved (tegoroczna kolekcja)
Mokasyny: Deichmann (tegoroczna kolekcja)
Torebka: Deichmann (2018)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.