Nisiros – “cud natury” to za mało!

Γεια! [Ghia!]/Καλημέρα! [Kalimera!]

To dwa zwroty, które usłyszysz dość często od Greków na tej wyspie. Cyli po prostu “cześć” lub “dzień dobry”. Dzisiejszy wpis to zaproszenie. Zaproszenie do poznania pięknego świata. Miejsca, gdzie czas płynie wolniej, wszyscy mieszkańcy wzajemnie się znają i są sobie wzajemnie potrzebni. Miejsca, gdzie odczułam niezwykle pozytywną energię co sprawia, że chcę tam wrócić ponownie.

Nisiros (czy też Nissyros) to grecka wyspa wulkaniczna położona na Morzu Egejskim. Stanowiąca część składową Dodekanezu i znajdująca się pomiędzy wyspami Kos i Tilos. Grecka legenda mówi, że powstała ze skały oderwanej od Kos przez Posejdona i rzuconej w jednego z uciekających gigantów.

Jeśli szukasz Grecji takiej, jak na pocztówkach, to właśnie tutaj! Jest to miejsce, które obroniło się przed masową turystyką. Na wyspie znajdują się 2-3 hotele (powoli rozkręca się wynajmowanie całych domów poprzez airbnb.pl). Spacerując pośród wąskich uliczek możesz poczuć prawdziwy klimat życia tutejszych mieszkańców – a jest ich jedynie 1000 (z z czego kilku liczy sobie nawet 111lat!).  Na wyspie nie ma karetki, jest jeden lekarz, trzy pielęgniarki i komisariat policji, w którym od święta spotkasz dwóch funkcjonariuszy. Z reguły kompletnie nic złego się tam nie dzieje, zatem policjanci po prostu mają wolne.
Na wyspie znajduję się jeden bank, w którym pracuje jedyna kobieta znająca się na bankowości. Z racji, że kilka miesięcy temu urodziła dziecko – bank jest czynny codziennie tylko od 9 do 12. I najpiękniejsze jest to, że nikomu kompletnie to nie przeszkadza!

Na wyspę możesz dostać się oczywiście jedynie drogą morską. My podróżowaliśmy statkiem z wyspy Kos, gdzie rejs trwa około 1.5h

Wysiadając w porcie znajdujesz się w stolicy wyspy Mandraki, w której mieści się wspominany komisariat policji i bank. A także apteka, sklepy z pamiątkami, restauracje i tawerny (dosłownie kilka) oraz mała, skalista plaża, z której korzystają mieszkańcy.

Nad miastem góruje zamek oraz klasztor Panagia Spiliani, do którego wiedzie 49 stopni.

Po zwiedzeniu Mandraki udaliśmy się autokarem w górę wyspy, wspinając się po niezwykle krętych, wąskich uliczkach. Świetnym środkiem transportu do zwiedzenia wyspy są skutery i quady. Możesz wypożyczyć je w kilku miejscach, a policja nie zwraca na takie pojazdy uwagi. Niejednokrotnie jeśli raz na godzinę uda ci się spotkać kogoś jadącego z naprzeciwka – to masz szczęście! Pamiętaj jednak, by zatankować zanim ruszysz w głąb wyspy 🙂 Stacji benzynowych tu jak na lekarstwo (my przez cały dzień widzieliśmy jedną i nie wiem, czy nie jedyną).

Zmierzając do historycznej wioski Nikia przejeżdżasz przez wioski, w których żyje np. 11 mieszkańców! Albo 7! Są to z reguły osoby starsze, które wracają do swojego kraju z Ameryki i żyją na emeryturze.

Ulice na wyspie są tak wąskie, że kierowcy znają swoje grafiki wzajemnie, dzięki czemu wiedzą, na jakiej wysokości w danym momencie znajduje się drugi autokar. Niejednokrotnie staliśmy w miejscu np parę minut, bo kierowca wiedział, że nie minie się z drugim autokarem, który lada moment nadjedzie.

No i docieramy do według mnie najpiękniejszego miasteczka na wyspie – małej, historycznej wioski Nikia, który liczy sobie aż 11 mieszkańców… 🙂 Wśród tej niezwykłej liczby znajduje się trójka dzieci, po które codziennie rano przyjeżdża jedyna istniejąca na wyspie taksówka i zawozi je wiele kilometrów do szkoły. Czyż nie jest to niezwykłe, że są jeszcze takie miejsca?

Pośród ogromnej ilości wąskich uliczek rzadko kiedy spotkasz mieszkańców. Za to spotkasz mnóstwo kotów – jest ich tu więcej, niż ludzi! W miasteczku znajduję się jedna główna restauracja, a poza nią możesz spacerować w ciszy i w totalnym spokoju.

Uwielbiam greckie miasteczka. Szczególnie takie, w których zachowała się typowa grecka gościnność, niebiesko-białe domki i wąskie uliczki. Nisiros to miejsce, w którym ludzie to jedna wielka rodzina. Śluby najczęściej zawierane zostają wśród mieszkańców, a ludzie żyją ze sobą w zgodzie do tego stopnia, że zostawiają w drzwiach klucz. Dzięki czemu sąsiadka może sobie otworzyć drzwi i wejść (tak, mogłaby po prostu nie zamykać drzwi na klucz, lecz tutaj chodzi bardziej o pokazanie zaufania).

Z Nisiros niebawem pojawi się jeszcze jeden wpis 🙂 Tymczasem zostawiam Cię ze sporą dawką zdjęć z tego absolutnie urokliwego miejsca na Ziemi.

A Ty lubisz greckie miasteczka? 🙂
Daj znać!

A.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.