Czy zawsze wszystko musi do siebie pasować?


5 rano. Z kawą w jednej ręce i tykającym zegarem za uchem otwieram szafę. Co na siebie założyć? Przecież jest rano i jeszcze zimno, a do tego przede mną 400km w samochodzie i pierwsze zwiedzanie. Początkowa myśl – “musi być wygodnie.”, a zaraz za nią kolejne pytania (tak, o 5 rano mój mózg przeżywa zawsze hiperaktywność) “czy wygodnie znaczy nudno?”, “czy muszę postawić na dresowe spodnie i trampki?



Po chwili jednogłośnie (nie to żebym stała w tym pokoju sama 😀 ) stwierdzam, że najwygodniejszymi spodniami świata, a przynajmniej mojej szafy, są te w panterkę. Dobieram do nich klasyczny biały t-shirt w stylu oversize z nadrukiem przedstawiającym mój ulubiony moment filmu Dirty Dancing – teraz to już musimy wkroczyć z Baby tanecznym krokiem do tego Poznania 🙂
Z racji, że zima postanowiła sobie właśnie w ten weekend o nas przypomnieć to całość uzupełniam grubym, wełnianym i co najukochańsze – długim białym swetrem i szarą ramoneską. Reebok’y to oczywisty wybór – prócz wygody uwielbiam ich wygląd (serio, uważam że to najładniejsze buty sportowe)


A że nie byłabym sobą, gdybym nie przemyciła w stylizacji czegoś choć trochę w stylu boho – to na głowę zakładam opaskę ze złotych listków. Swoją drogą to właśnie ten drobny element wywołał niemałe zamieszanie w Poznaniu – czy to naprawdę aż tak rzadko spotykany dodatek, by wzbudzał tak duże zainteresowanie wśród mijanych ludzi?
Tym razem torby idą w odstawkę i na wycieczkę jedzie mój ulubiony plecak kupiony we Włoszech – marki Carpisa.


Dwa kultowe zdjęcia, które przejdą do historii podczas tego wyjazdu?

Mała wieś za Wrocławiem. Standardowy widok – remiza, straż pożarna, kościół, sklep. Nagle moim oczom ukazuje się alejka jak z bajki. Nie widzę nic, prócz różowo – zielonej krainy i nie myślę o niczym, jak o tym, że zaraz będę tam stać i robić zdjęcia. Nie ma innej opcji – zatrzymujemy się! Po chwili spacerujemy wśród najpiękniejszych owoców wiosny ciesząc się jak małe dzieci, że nie pojechaliśmy dalej. Czasem warto postawić na swoim i nie odpuszczać, a o to efekty:


Drugie zdjęcie, które przejdzie do historii podczas tego wyjazdu? Oczywiście Rogal Marciński w roli głównej! Wymarzyłam sobie to zdjęcie, gdy tylko ustaliliśmy ten wyjazd! Szybka fota, a potem bezwstydne zajadanie się makowym nadzieniem. Co dalej? Dalej ucieczka przed gołębiami, które też są fanatykami tego poznańskiego specjału 😉


Wracając do myśli przewodniej posta – czy zawsze stylizacja musi być przemyślana od początku do końca? Czy nie lepiej czasem postawić na mały spontan (o 5 rano)? Gdybym miała wybrać jeszcze raz ubrania na ten wyjazd, to nie zmieniłabym nic. Zimowy szalik z letnimi spodniami, a do tego sportowe buty i biżuteria na głowie – na pierwszy rzut oka nic tu do siebie nie pasuje. Ale ja czułam się w tym zestawie prze-fantastycznie! I chyba właśnie o to chodzi 🙂


A jak to jest u Ciebie? Stylizacje za każdym razem są idealnie dopracowane? Daj znać 🙂


Ściskam ciepło!
A.

T-shirt: (kliknij w nazwę) Zara
Spodnie: New Look
Sweter: Mohito (kupiony na przecenie miesiąc temu, może jeszcze dorwiecie)
Ramoneska: Zara
Buty: Reebok Classic
Szalik: Zara
Plecak: Carpisa

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.