Jak smakuje lato?

Niedziela. Wraca z Krakowa. Zwiedziła wystawę Titanica, na którą wybierała się od kilku dobrych miesięcy. W głowie historie, życiorysy, obrazy. Historie ludzi, którzy już nie zatańczą, nie wybuchną śmiechem. Ludzi, którzy już nie będą mieli okazji odłożyć życia na później…
W jej głowie układa się plan, tworzy wizję podziwiania golden hour wśród natury. Ale jutro. Jest piękne, słoneczne popołudnie – pewność udanych zdjęć i niezwykłych wrażeń, a mimo to, jej myśli krążą przy poniedziałku. Nagle zmienia zdanie. Po co odkładać przyjemności, po co odkładać życie. Momentalnie zmienia plany i wieczór z książką zastępuje wieczorem ze słońcem i naturą. Zastępuje czymś, co kocha.

Letni wieczór. Temperatura wciąż nie daje o sobie zapomnieć. A ona biegnie. Lgnie do kontaktu z naturą, do motyli, do świerszczy. Chce znaleźć się przy nich czym prędzej. I nagle uświadamia sobie jedną rzecz. Nie ma słońca. Kryje się ono za chmurami, a przecież miała podziwiać złotą godzinę. Godzinę pełną ciepła i magii. Zrezygnowana pragnie chwile pospacerować i wracać. Choć uparta i zawzięta, to czasem  pozbawiona cierpliwości. M pełen optymizmu, z tym swoim nadzwyczajnym spokojem mówi: “Poczekajmy. Zobaczysz, ze zaraz wyjdzie zza chmur i mrugnie najpiękniejszym promieniem, jaki posiada.” I faktycznie tak się stało! Wyciągnęła dłonie w stronę słońca, aby złapać go jak najwięcej. Zamknęła oczy i przeniosła się w świat swojej duszy. Wdzięczność. Beztroska. Szczęście. Bosą stopą dotykała trawy, czując jak ją łaskocze. Dłonie złożyła w daszek i spojrzała w niebo. Było bezchmurne, czyste, piękne. Nieopodal dojrzała motyla, później drugiego. Cała łąka tętniła życiem. Wszystkie stworzenia cieszyły się z tego żółtego cudu, co świeci, daje ciepło i otula promieniami, niczym ramiona kochanej osoby…

Jak smakuje lato? Słoną wodą nad morzem, sokiem z soczystych pomarańczy, koszem pełnym leśnych owoców. Ciepłymi wieczorami i beztroskim czasem. Mokrym kostiumem kąpielowym powiewającym na balustradzie, szarlotką z papierówek, lemoniadą z rabarbarem z ogrodu. Agrestem zbieranym do czapki z daszkiem, jazdą na rowerze. Graniem w siatkówkę plażową i oglądaniem powtórek w telewizji. Nurkowaniem w basenie i pierwszą dyskoteką na koloniach. Ogniskiem na obozie i jedzeniem lodów na obiad. Wdzięcznością za ciepło i wygrzewaniem się po zimie. Tak smakuje lato. Jest niemiłosiernie pyszne.
Tamtego ranka, na wietrze zapowiadającym lato, pocałunki smakujące zapachem skóry na słońcu. Jej pierwsza miłość. Pamięta, jak bardzo była przekonana, że nie będzie już nigdy innej. (…) Kłos sypie się w jej palcach, jak stare myśli, proste marzenia, przedwczesne obietnice. – Federico Moccia

Letnie miesiące, myślę, są jak nieświadomość zbiorowa. Wszyscy pamiętamy melodię piosenki, którą śpiewał obwoźny lodziarz. Każdy dobrze wie, jak to jest oparzyć gołe uda na zjeżdżalni rozgrzanej słońcem niczym nóż w ogniu. Nie ma takiego człowieka, który w letni wieczór nie leżał na trawie na wznak, z zamkniętymi oczami, czując krew pulsującą pod powiekami i nie myślał tylko o tym, żeby ten dzień był choć troszeczkę dłuższy niż poprzedni. – Jodi Picoult

A jak smakuje Twoje lato?
Pięknego, ciepłego, letniego wieczoru!
A.

Sukienka: Melania Boutique
Torebka: Zoja Store
Kapelusz: H&M
Apaszka: Zara
Sandałki: Zign (Zalando) – skórzane, niezwykle wygodne!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.