Kolejne marzenie odhaczone na liście: Zamek w Mosznej

Cześć!

Początek lipca to u nas urodzinowy okres. Co roku staram się zrobić jakąś niespodziankę M i za każdym razem gdzieś jedziemy. W tym roku postawiłam na jedne z najładniejszych terenów w Polsce, a mianowicie Kotline Kłodzką. Więcej o tej cudownej części naszego kraju możesz przeczytać tutaj: klik

A dziś… Dziś czas na wspomnienie ostatniej atrakcji, na którą wybraliśmy się w drodze powrotnej z urodzinowego weekendu. Zamek w Mosznej – moja zachcianka z dzieciństwa, miejsce, do którego chciałam się już wybrać kilkakrotnie. Małe marzenie, które w końcu postanowiłam odhaczyć z listy. Tworząc spis marzeń i planów na rok 2019 napisałam tam drukowanymi literami: “ZOBACZYĆ W KOŃCU TEN ZAMEK” i zrobiłam to 😊 Stawiajcie sobie cele, wizualizujcie marzenia. Nie muszą być to wielkie plany i wycieczki na koniec świata. Nawet te najmniejsze przyjemności cieszą niemiłosiernie!

Moszna – mała wieś położona w województwie opolskim. Gdyby nie fakt, że znajduję się tam wspominany sławny Zamek w Mosznej, a właściwie Pałac, bo nigdy nie pełnił on funkcji obronnej, to zapewne mało kto wiedziałby o istnieniu tejże wsi.

Z informacji praktycznych od razu wspomnę, że parking przed zamkiem jest mały, a droga do przejścia wcale nie bardzo krótka. Zwiedzanie zamku w okresie letnim i do tego jeszcze w weekend (my byliśmy w niedziele) wiążę się z tym, że trzeba się nastawić na tłumy. Zamkowa restauracja pęka w szwach i kolejka po stolik to normalne zjawisko. Kolejki do toalet, do kasy biletowej, generalnie kolejki wszędzie… 😉 Nam osobiście zależało na zobaczeniu zamku przede wszystkim z zewnątrz, stąd oddalenie się od tłumów było jedynym, słusznym rozwiązaniem. Im dalej od zamku, tym rzecz jasna mniej ludzi ale nie tylko to. Im dalej od zamku, tym lepiej go widać. Można podziwiać go w całej swojej okazałości, a nie tylko kawałek. Stąd polecam Ci spacer trochę dalej, niż tuż pod wejściem 🙂

Jeśli jednak zależy Ci na zwiedzeniu zamku wewnątrz, to dostępne są trzy formy zwiedzania: zwiedzanie z przewodnikiem, wstęp na zamkowe wieże (także z przewodnikiem) oraz tzw. ekstremalne zwiedzanie tj. 90-minutowe zwiedzanie z przewodnikiem wszystkich 99 wież zamku wraz z podziemiami i komnatami. Coś dla żądnych przygód odkrywców! 🙂

Jeśli chodzi o moje osobiste odczucia… Pierwsze wrażenie? Myślałam, że będzie większy. Tak wiem, jest duży. Lecz ja spodziewałam się czegoś wiecie, w stylu Disneya. Po prostu oglądając wszystkie zdjęcia w Internecie wydawałam mi się on większy, i tyle. Nie zmienia to jednak faktu, że to przepiękna budowla, która robi wrażenie. Z perspektywy czasu stwierdzam, że lepszym wyborem jest wizyta tam poza sezonem, może wczesnym rankiem. Choć nigdy nie ma pewności, bo spotkaliśmy turystów z naprawdę różnych zakątków świata 😉
Miejsce trochę komercyjne, ale nie ma się co dziwić. Na wejściu witają nas stragany pełne balonów, gofrów i lodów. Para młoda robiąca sesję ślubną wśród tych tłumów to też nic nadzwyczajnego. Osobiście spotkaliśmy trzy pary, które co tu dużo mówić… pozowały tak, aby w tle nie było drugiej białej sukienki. Totalnie nie mój klimat, ale kto co lubi 🙂

Ogród przez zamkiem jest pięknie zagospodarowany, każdy trawnik przystrzyżony co do centymetra – za to duży plus. Miejsce warte zobaczenia i kompletnie nie żałuję, że w końcu tam dotarliśmy 🙂 Trochę jak w bajce! Warto się tam przenieść na kilka chwil.

Ktoś z Was widział go już na własne oczy? Jak wrażenia? Dajcie znać w komentarzu 🙂

A.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.