Mamy tu na ziemi tylko trochę momentów – o docenianiu i wyjątkowości każdego dnia

 
“Proszę Was o jedno – doceniajcie swoje życie, doceniajcie drobne gesty i momenty. Czasem zwolnijcie i zobaczcie, ile cudownych rzeczy was otacza. Życie jest czymś niesamowitym, nie warto czekać aby je przeżyć. Zróbcie najbardziej szalone rzeczy, jakie macie w głowie. Odważcie się czerpać z niego pełnymi garściami. Pragnijcie więcej, kochajcie mocniej. Zostawcie z boku czasem zasady, złamcie konwenanse. Mamy tu na ziemi tylko trochę momentów, parę chwil. Mijają one szybko i czasem nie możemy już dogonić kolejnych. Tracimy życie biegnąc za czymś wymyślonym, a nie zauważamy tego, co jest na wyciągnięcie ręki. Zamknij oczy. Pomyśl o tym, czego bardzo pragniesz w swoim życiu, w tym momencie, co ci chodzi po głowie. Cokolwiek ci przyjdzie do głowy – złap te myśl i zrób to. Nie myśl o niczym innym, nie zastanawiaj się czy wypada. Zaszalej. Uwierz, że życie jest wspaniałym darem i każdy z nas jest największym szczęściarzem, że je ma. Żyj tak, jak się da najwspanialej. Zasługujesz jak nikt inny na wyjątkowość każdego dnia.”

To słowa, na które natrafiłam dawno temu. To list od człowieka, którego dojrzałością i miłością do życia można by się dzielić i starczyłoby dla wszystkich. I jeszcze by zostało. List od człowieka, którego dni się skończyły. List od 20-letniego Michała. Do ciebie. A właściwie apel. Byś żyła, byś korzystał.

Żyjesz w wiecznym niedoczasie, pędzisz by ze wszystkim zdążyć. Wstajesz coraz wcześniej i kładziesz się spać coraz później. Twoja lista spraw niebezpiecznie się wydłuża, a ty w ciągu całego dnia znajdujesz dwie sekundy wolnego czasu i wtedy pojawia się w głowie myśl “Jak wydłużyć dobę do 30 godzin?” Czy nie lepiej byłoby znaleźć 2 minuty czasu, zamiast 2 sekund? Wtedy zamiast zastanawiania się na tym, co zrobić, by doba była dłuższa (i możliwość większa, by na barki swoje wziąć dodatkowe obowiązki) zadać sobie pytanie: Gdzie ja tak biegnę? Po co ten pośpiech? W natłoku obowiązków i ciągłego pędu często zapominamy, po co właściwie ten pęd.

“Był taki czas, gdy ciągle się spieszyłam. Na przykład jechałam tramwajem i chciałam, żeby on jechał szybciej. Miałam ten pośpiech w sobie. Nagle pomyślałam – zaraz, dokąd ja się tak spieszę? Przecież na końcu czeka na mnie trumna. <śmiech> Pozbądź się wewnętrznego biegu. Oglądaj świat, obserwuj co się dookoła ciebie dzieje. Bo życie mamy jedno, a przecież we wszystkim można znaleźć tyle piękna. Właściwie samo to, że się żyje, jest już czymś cudownym.” – Danuta Szaflarska

Pomyśl czasem, że nic nie musisz. Uwolnij umysł od presji, braku czasu. Wyjdź ze świata terminów. Pozbądź się wewnętrznego pośpiechu i naucz się doświadczać to, co tu i to, co teraz. Bo skoro nie masz czasu na życie, to właściwie po co ten pośpiech.

“Żyć tak, aby nie oddychać na skróty. Oddychać tak, aby żyć naprawdę.”

Świadome oddychanie to w dzisiejszych czasach luksus. Brzmi irracjonalnie – ale to prawda. W ciągłym biegu oddychamy płytko, nie skupiając na tym najmniejszej swojej uwagi. Tymczasem świadome oddychanie może mieć zdrowotne, relaksacyjne i uzdrawiające działanie!

Jak pisze Bożena Społowicz: Co to znaczy „prawidłowo oddychać”? Oddychać powinniśmy nosem ze względu na lepszą jonizację tlenu, a także na proces ogrzewania się powietrza, które przechodzi przez jamę nosowo-gardłową i działa profilaktycznie na przeziębienia. Podstawową zasadą prawidłowego oddychania jest wydech dłuższy od wdechu. W wielu praktykach oddechowych zaleca się wstrzymywanie oddechu. Dlaczego i po co? Dzięki temu energia rozprowadza się po ciele w sposób harmonijny, stabilizuje się rytm uderzeń serca, krew nasyca się tlenem i przyspiesza procesy utleniania, za którymi idzie w parze także spadek ciężaru ciała. Po sesji ćwiczeń oddechowych ma się wrażenie lekkości. Właśnie na tym polega magia świadomego oddychania.W sytuacji stresowej po prostu zacznij… oddychać. Głęboko, równomiernie, świadomie. Już po chwili zauważysz, jak twoje ciało się rozluźnia, umysł uspokaja, a stres odchodzi w zapomnienie. Poniżej krótkie ćwiczenie tzw. “oddychania zdrowotnego”:

Weź głęboki wdech przez nos przez 2 sekundy, wstrzymaj oddech na 8 sekund, powoli wypuszczaj powietrze przez nos przez 4 sekundy. Ćwicz 2 minuty rano i wieczorem.

Zdjęcia do dzisiejszego wpisu wykonaliśmy podczas krótkiego, ale owocnego wyjazdu do Pragi. Każdy wyjazd dokładnie planuje. Zawsze wyruszam z listą, na której mam dokładnie rozpisany cały dzień. Wiem, co znajduję się obok czego i dzięki temu nie nadrabiam drogi i udaje mi się zobaczyć wiele rzeczy w krótkim czasie. W Pradze było inaczej. Tym razem nic nie planowałam. Zarezerwowałam nocleg, zatankowałam samochód i zabrałam mojego M na urodzinową niespodziankę. Nie miałam w głowie planu. Miałam cel – spędzić ten czas najpiękniej, jak się da. Trzymając się za ręce delektować się spacerami wzdłuż rzeki, wybierać przypadkowo restauracje, które energią zachęcają nas, by przysiąść. Pić niespiesznie kawę. Zobaczyć mniej, a dokładniej. Błądzić. By po godzinie w końcu wiedzieć, gdzie się jest. Odkrywać nieodkryte uliczki, zamiast głównych placów. Poznać prawdziwe życie miasta, tam gdzie mieszkańcy, a nie turyści. I to wszystko się udało. Było to wspaniałe doświadczenie i cenna lekcja. Czasem naprawdę warto zwolnić.

  

Tegoroczne lato upływa mi pod hasłem “lniane ubrania”. Lubię je na co dzień, do pracy i w podróży. Są miękkie, luźne i przewiewne.

Miłego wieczoru,
A.

Lniana bluzka: butik w San Gimignano
Lniane spodnie: Zara
Buty: Lasocki
Plecak: Carpisa (kupiony w Sienie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.